sobota, 3 marca 2018

3 marca 2018 r, ENERGA MKS Kalisz - Chrobry Głógow


   Dacie wiarę, że 2 grudnia byłam na meczu w Głogowie? I że to było 3 miesiące temu? Sama nie wiem, kiedy ten czas minął. I byłabym pewna, że do było o wiele wcześniej, a tutaj okazuje się, że to zaledwie trzy miesiące od mojego jedynego jak na razie wyjazdowego meczu MKS'u. Tym samym zespół z Głogowa jest jedynym zespołem,  z którym widziałam obydwa ligowe mecze Kalisza na żywo. 

   To nie było jednak moje jedyne spotkanie z tym zespołem. W 2015 i 2016 roku miałam przyjemność oglądać ten zespół na turnieju w Kaliszu. Więc jakoś twarze piłkarzy kojarzę i bardzo lubię bramkarza Chrobrego.  

  Przyznam też szczerzę, że gdzieś tam w bardzo maleńkim stopniu było mi szkoda, że musiałam opuścić zeszłotygodniowy mecz z Pogonią Szczecin. (Śmieszny fakt, gdy graliśmy na wyjeździe ze Szczecinem, pojechałam do Warszawy na mecz Jastrzębia, a zamiast iść na domowy, pojechałam na mecz JW do Jastrzębia). Nastawiłam się więc na fajny mecz, tym bardziej, że MKS był niepokonany w tym roku. No właśnie, był. Niestety, to Chrobry wygrał z nami, tym samym MKS przegrał pierwszy mecz w tym roku. Sędziowie? Szkoda na nich słów... Już kiedyś powiedziałam, że każdy mecz ma swojego łysego sędziego, nawet, jeśli aktualnie nie jest łysy. (Mogły już odrosnąć, a nie zdążył pójść przed meczem do fryzjera).

  I bramkarz Chrobrego to nadal tak samo sympatyczny człowiek, jakiego pamiętam. W Głogowie było miło, dzisiaj też. Wymieniliśmy kilka zdań po meczu. 

  I cały mecz miałam wrażenie, że kojarzę jeszcze jednego z piłkarzy Chrobrego, ale za nic nie mogłam sobie przypomnieć na początku skąd, bo to na pewno nie był mecz w Głogowie. Dopiero po meczu wpadłam na trop - turniej kadry B w moim mieście. On też to potwierdził, że wtedy grał. Szkoda, że przed meczem nie sprawdziłam tego, bo przecież ja miałam z nim zdjęcie. No ale będzie jeszcze okazja, musi! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz