Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowanie miesiąca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowanie miesiąca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 października 2018

Wspomnieniami pisane, czyli meczowe wyjazdy we wrześniu

22-23 września 2012 r.
Jarocin
Turniej o Puchar Burmistrza Jarocina




To był drugi turniej, na którym byłam. Poznałam wtedy Grzesia, dzięki temu, że zawołałam Paulinę Maj, a on był obok. No, a później troszkę minęło, nim odnalazłam w internecie, też zupełnie przypadkowo jego koleżankę. Pojechałam po zdjęcie z Pauliną Maj i się udało. Byłam z Lidką pierwszego dnia, a drugi chyba spędziłam z Martą i Natalią.
(Po sprawdzeniu folderu - owszem, to była sobota z Lidką, a niedziela z Martą i Natalią).

13 września 2013 r.
Jarocin
Skra Bełchatów - Transfer Bydgoszcz



To był jeden z ulubionych dni, który nawet ma swoją piosenkę. Icona Pop - I love it. Kibicowanie Bydgoszczy w dodatkowym secie, siatkarze Bydgoszczy którzy przyszli prosto do nas. Koszulka od Kipka. Jak Jarocin, to tylko z Lidką. Piątki trzynastego bywają również fajne.

29 września 2013 r.
Szamotuły
Szamotuły Amica Cup
Chemik Police - BKS Bielsko Biała, Atom Trefl Sopot - MKS Dąbrowa Górnicza




  To mógł być pierwszy z turniejów w Szamotułach na jakich byłam, więc musiałam być tam tylko z Grzesiem.  I to był ten wyjazd, gdy pociąg się spóźnił, jechaliśmy jak sardynki w puszcze z panem menelem, którego wyrzucili później z pociągu. No ale wracając do turnieju - powodem wyjazdu był Atom Trefl Sopot, którego kibicem był mój towarzysz. Wróciliśmy z masą zdjęć z siatkarkami i chyba żaden późniejszy wyjazd nie był w nie tak owocny, ja tamten.

11 września 2014 r.
Hala Stulecia, Wrocław
Kanada - Finlandia, Rosja Kuba









   Podróż na te mecze zaczęła się dzień wcześniej. Od tak opóźnionego pociągu, że pani konduktor musiała mi zatrzymać pociąg w Ostrowie na dosłownie dwie lub trzy minuty, a miałam ponad godzinę na przesiadkę. To nie był jednak koniec, a początek przygód - kolejnego dnia spotkał nas korek na autostradzie, więc obejrzałyśmy półtorej seta meczu Kanady z Finlandią. To był miły wyjazd do Natalki, ale nie jedyny meczowy dzień.

12 września 2014 r.
Lubin
Zagłębie Lubin - Chrobry Głogów



To był mój pierwszy mecz Zagłębia. I pierwszy mecz 1 ligi. Chciałam sobie wyrobić kartę kibica, żeby mieć na przyszłość. Wysłali mi link aktywacyjny - który nie działał. Po wysłaniu emaila - konto aktywowano, więc mogłam kupić bilet na mecz. Derby z oprawą i racami.

10-11 września 2016 r.
Jarocin
Final Four Jarocin
Jastrzębski Węgiel, BBTS Bielsko-Biała, AZS Częstochowa, Łuczniczka Bydgoszcz



(Gdzie podziały się zdjęcia z Jarocina - nie mam pojęcia) Więc mam tylko te z siatkarzami.

   Kiedy na mecz do Jastrzębia jest prawie 300 kilometrów, a Twoja drużyna przyjeżdża prawie do Ciebie i jest tylko 25 kilometrów, to przecież... nie można tego przegapić! To były sympatycznie dwa dni z Grzesiem, Anią, Asią, Gosią i Anią. Towarzystwo było wymienne, ale i tak dobrze się bawiłam.

17-18 września 2016 r.
Murowana Goślina
Lotos Trefl Gdańsk, JT Hiroszima, AZS Częstochowa. Łuczniczka Bydgoszcz 


Jestem pewna, że gdzieś znalazłabym jakieś inne zdjęcie z tego turnieju, ale nie mam pojęcia gdzie go teraz szukać. Jest zawodnik zespołu z Hiroszimy - sto razy sympatyczniejszy, niż Kurek, który przed wszystkimi zwiewał. Na turnieju byłam z Anią i chyba jej kuzynką, jeśli dobrze pamiętam.  Kojarzę śmieszki z Adamajtisem wtedy ze zdjęcia z jego klapkami do skarpetek chyba, gdy podpisał się w tamtym miejscu, aby nie było ich widać.

2 września 2017 r.
Kraków, Tauron Arena
Serbia - Niemcy, Rosja -Belgia

15 września 2017 r.
Lech Poznań - Korona Kielce

23 września 2017 r.
Murowana Goślina
Jastrzębski Wegiel - GKS Katowice, Berlin - Onico Warszawa

30 września 2017 r.
Kalisz
MKS Kalisz - Meble Wójcik Elbląg 

   Powyższe wyjazdy z zeszłego roku są tam, gdzie wszystkie inne, który miały miejsce w minionym roku. 


  A w tym? Wyjazdy zaczęłam 2 września, w Kaliszu, na mecz z Wisłą Płock. Meczem z oprawą, który został dobrze zaczęty przez MKS, więc strasznie szkoda tej porażki. Na kolejnym meczu mnie nie był0 - MKS przegrał z Zagłębiem, a ja w tym czasie byłam na weselu brata i chrzcinach bratanicy. #familyfirst - jakby użyć popularnego hasztagu z instagrama. Niespełna tydzień później - Kalisz podejmował Stal Mielec - to był strasznie szalony mecz, który mógł zakończyć się karnymi - po regulaminowym czasie gry. Całe szczęście - dla nas - Mielec zgubił piłkę i trzy punkty zostały w Kaliszu. W tym roku nie ma podziału na grupy i bonusowych punktów. 
   W ostatni dzień miesiąca w tym roku zawędrowałam do Głogowa, gdzie MKS wygrał z tamtejszym Chrobrym. 

sobota, 22 września 2018

Wspomnieniami pisane, czyli meczowe wyjazdy w sierpniu

2 sierpnia 2015 r.
Kalisz
3 dzień Szczypiorno CUP

Jeśli się nie mylę, to byłam na meczu z Anią, którą poznałam dwa dni wcześniej. I w sumie... to chyba tyle, co pamiętam. Oprócz zabawnych rozmów, zdjęć...

7 i 8 sierpnia 2015 r.
Kalisz
Liga Europejska siatkówka




 Dwa siatkarskie dni w Kaliszu, z kadrą B kobiet i mężczyzn. Mężczyźni grali z Macedonią, a kobiety z Grecją. Pierwszego dnia były dwa mecze pięciosetowe - reszty nie pamiętam. Na tydzień przyjechała do mnie Natalka, więc na meczu byłyśmy z Grzesiem i Anną. 

11 sierpnia 2015 r.
Zagłębie Lubin - Górnik Zabrze 




   Przypadkowo okazało się, że w czasie mojego tygodnia u Natalki zagrają ze sobą Zagłębie i Górnik. Więc wybrałyśmy się. To były jeszcze czasy, gdy nie myślałam, że dożyję momentu, gdy naprawdę będę częściej się pojawiać na piłce ręcznej.

13 sierpnia 2015 r.
Wałbrzych
Półfinały Ligi Europejskiej Mężczyzn



  W czasie tygodnia u Natalki wcale nie zabrakło atrakcji. Turniej finałowy odbył się w Wałbrzychu - strasznie pilnowałyśmy, by nie przegapić biletów - pojawiły się, gdy Natalka była u mnie. Kupiłyśmy najtańsze. Okazało się też, że zagrały wtedy reprezentacje Macedonii, Estonii, Słowenii i Polski. Nie muszę mówić, na kogo cieszyłam się najbardziej? To był też ten mecz, gdy dostałam treningową koszulkę do Dejana. I to, jak się rozglądał, czy nikt nie widzi. 

14 sierpnia 2015 r.
Lubin
Zagłębie Lubin - Lech Poznań
 

  Złożyło się też tak, że akurat Zagłębie grało z Lechem. Więc to był mój pierwszy i chyba póki co jedyny wyjazdowy mecz Lecha - nie licząc tych sparingowych.

23 sierpnia 2015 r.
Poznań
Lech Poznań  - Piast Gliwice

  Co z tego, że zaledwie 9 dni wcześniej byłam na meczu Lecha. Już lata temu nie umiałam oszczędzać - co widać, bo mimo, że w tamtym roku miałam już kilka meczów za sobą w sierpniu - nie omieszkałam pojechać na kolejny mecz. 

7 sierpnia 2016 r.
Kalisz
1 dzień Szczypiorno CUP

Sierpień jak widać  co roku jest miesiącem, gdy zaglądałam na piłkę ręczną. Tu jeśli się nie mylę, byłam razem z Natalką i poznałyśmy Zuzię, z którą z kolei spędziłam poprzedni sezon chodząc na mecze. Sport łączy, nie dzieli. Pozwala poznać nowych ludzi. 

2-4 sierpnia 2017 r.
Kalisz
Cały turniej Szczypiorno CUP
 

26 sierpnia 2017 r.
Kraków
1 dzień fazy grupowej ME

Te dwa dwa opisy znajdziecie we wspomnieniu poprzedniego roku, chyba nie muszę mówić, gdzie dokładnie? :)


   W sierpniu zaniedbałam troszkę bloga, przyznaję się. Ten post powinien pojawić się ponad 3 tygodnie temu, nie wspominając już o wpisie dotyczącym tegorocznego Szczypiorno Cup. Gdzie miałam przyjemność oglądać zespół, w którym występuje teraz Dean Bombac, z którym w końcu udało się mi zrobić zdjęcie ze Słoweńską flagą, zamienić kilka słów po polsku/słoweńsku/angielsku. Obejrzeć mecz Vive z Wisłą, udawać, że umiem wygrywać rytm na bębnie. Dać Zbyszkowi mały prezent... 
   I być na koncercie Eda Sheerana, który był magiczny i z którego być może dodam tu wpis. Być może będzie długi, bardzo bardzo długi. 

środa, 1 sierpnia 2018

Wspomnieniami pisane, czyli meczowe wyjazdy w lipcu

    Lipiec w poprzednich latach okazał się piłkarskim miesiącem, co wcale mnie nie dziwi. To nie jest okres, gdy trwa sezon siatkarski czy piłki ręcznej.  A ja nieprzerwanie od 2014 roku pojawiałam się na piłkarskich stadionach. W większości na tym poznańskim, ale i byłam w Lubinie, jak i Środzie Wielkopolskiej.

24 lipca 2014 r.
Poznań
Lech Poznań - Kalju Nomme 

   Czy to mógł być mój pierwszy legalny mecz Lecha, na którym byłam? Tak mi się wydaję. Nie pamiętam wyniku, ale chyba wygraliśmy. Jeśli to ten mecz, o którym myślę, to przyśpiewka śpiewana na koniec meczu elektryzowała nawet kości.  Kto inny mógł być moją towarzyszką, jak nie Lidka?

25 lipca 2015 r.
Poznań
Lech Poznań - Lechia Gdańsk

  Lidka była i towarzyszką tego wyjazdu. To dzięki niej mogłam się pojawić na meczu, który był o jakże uwielbianej przeze mnie porze - 20:30. Nie wiem, czy nadejdzie dzień, gdy polubię mecze rozgrywane o tej godzinie. Może wtedy jak będę miała późniejszy pociąg do domu?

31 lipca 2015 r.
Kalisz
1 dzień Szczypiorno CUP


   Mój pierwszy raz z turniejem Szczypiorno Cup.  Tamtego dnia pusta trybuna za bramką, siedzimy tam z koleżanką i prosto w czyje ręce poleciała piłka, gdy któryś z piłkarzy nie trafił do bramki?

 24 lipca 2016 r.
Poznań
Lech Poznań - Zagłębie Lubin

   Był to pierwszy mecz Zagłębia, który widziałam w trakcie 7 dni? Chyba tak. Natalka przyjechała z rodziną na mecz, więc w towarzystwie kibiców moich kibiców Zagłębia obejrzałam mecz. I to oni mieli więcej powodów do radości. Był to okres, gdy częściej oglądałam porażki i remisy mojej drużyny, niż zwycięstwa.

28 lipca 2016 r.
Lubin
Zagłębie Lubin - Sonderyskie

   Z racji wakacji u Natalki wybrałam się na mecz Zagłębia w Pucharach. Skoro Lecha nie mogłam obejrzeć, to obejrzałam Zagłębie. Wspominałam już, że lubię ich stadion?

31 lipca 2016 r.
Lubin
Zagłębie Lubin - Termalica BB Nieciecza

  To był chyba drugi mecz Termaliki w tamtym sezonie, który widziałam. I ostatni dzień u Natalki, meczowych wspólnych chwil. 

14 lipca 2017 r.
Środa Wielkopolska
Polonia Środa Wielkopolska - ROW 1964 Rybnik

Z tym wyjazdem zawsze będzie mi się kojarzył makaron z kurczakiem, szpinakiem i suszonymi pomidorami! Standard, po raz kolejny - ten wyjazd opisałam TUTAJ w ostatnim dniu poprzedniego roku.

  Z kolei w tym roku nie było planów. Żadnych. Ekstraklasa mnie nie lubi, a ja też potrzebowałam przerwy.  Jedynie co obejrzałam, to sparingowy mecz MKSu z Zagłębien Lubin, który co prawda był zamknięty dla kibiców, ale udało się go obejrzeć. Plany na sierpień? Szczypiorno Cup, a najpierw koncert Eda... Może jakiś Poznań? Ciężko stwierdzić.

niedziela, 1 lipca 2018

Wspomnieniami pisane, czyli meczowe wyjazdy w czerwcu

  Czerwiec też nie okazał się miesiącem, gdy byłam na wielu meczach. Odnalazłam tylko cztery, z czego dwa miały miejsce w poprzednim roku. 

28 czerwca 2014 r.
Poznań
Benefis Piotra Reissa

  Benefis Piotra Reissa był pierwszym wyjazdem wakacyjnym. Przyjechała wtedy też Natalka i razem z nią i Lidką wybrałyśmy się wspólnie na mecz przy Bułgarskiej. Nie da się lepiej rozpocząć dwóch miesięcy wakacji, niż na meczu i w sympatycznym towarzystwie.

25 czerwca 2016 r.
Łódź
Polska - Rosja, Argentyna - Francja
Liga Światowa




  Pierwszy wyjazd na Ligę Światową. Nie spodziewałam się jednak, że przyjdzie mi wydać 140 zł za sam bilet na dwa mecze. Dzisiaj pewnie zastanowiłabym się nad tym głębiej, ale wtedy postanowiłam zaszaleć. Całe szczęście, teraz bilety potaniały. Reprezentacja Rosjan troszkę mnie prześladowała, bo byłam na kilku ich meczach. Spotkanie Argentyńczyków na stacji paliw po meczu, Swędrowski z Drzyzgą w maku. Nocleg w okolicach hotelu siatkarzy, komentatorów sportowych i hali też ma swoje plusy, chociaż nie miałyśmy wtedy pojęcia, gdzie się zatrzymali. Na meczach byłam z Anią i jej kuzynką, a na miejscu spotkałyśmy się też z Martą.  

17 czerwca 2017 r.
Łódź
Polska - Iran, Rosja - USA
Liga Światowa

29 czerwca 2017 r.
Poznań
Lech Poznań  - FK Pelister 

Do meczów z 2017 roku odsyłam do wpisu z ostatniego dnia grudnia 2017 roku - tutaj. 

  
   W tym roku czerwiec minął pod dyktando meczów polskiej reprezentacji. Dwa mecze siatkarzy i jeden mecz piłkarzy ręcznych. To było to, czego potrzebowałam. W lipcu nie planuje żadnych meczów, nie ma mowy. (Przypomnijcie mi o tym pod koniec lipca, gdyby okazało się, że gdzieś byłam).

czwartek, 31 maja 2018

Wspomnieniami pisane, czyli meczowe wyjazdy w maju

     Okazuje się, że maj był istnie piłkarskim miesiącem od 2013 roku. Tylko w 2014 roku nie pojawiłam się wtedy w Poznaniu na meczu Lecha. Polubiłam już chyba cykl meczowych wyjazdów w danym miesiącu, bo mogę się przekonać gdzie byłam na meczu w danym roku.

25 maja 2013 r. 
Poznań
Lech Poznań - Podbeskidzie Bielsk0-Biała

Zdjęcie zrobione dosłownie moment, przed zderzeniem z bramkarzem.

  Był to pierwszy mój mecz na Bułgarskiej. Nie wszyscy wiedzieli, że się tam pojawię. Puszczałam bańki na rynku przed meczem, a później pojechałyśmy na mecz. Okej, to nie było najbardziej rozsądne z mojej strony, ale kto by się tym przejmował?  A jak było? Ja tylko pamiętam zderzenie Karola Linettego z piłkarzem z Bielska - Białej. 5 lat minęło, kiedy? 

4 maja 2014 r.
Poznań
Okręgowy Puchar Polski - półfinał
Lech Poznań Oldboys - Lech II Poznań  





  To jeden z tych meczów, których nie wpisałam do swojej listy. Przy szukaniu biletów odnalazłam i ten, który pomógł mi z datą tego spotkania. Folder na komputerze posiada moje selfie z Lidką, więc coś sobie przypomniałam. Że po bilety musiałyśmy przyjechać wcześniej, bo było ich 999. Rodziny piłkarzy siedziały gdzieś wokół, więc było śmiesznie, pamiętam małego chłopca, który rozśmieszał mnie momentami. Wyniku nie pamiętam, na szybko odnalazłam tylko tyle, że wygrały rezerwy Lecha.


17 maja 2014 r.
Wrocław
Łotwa - Słowenia, Polska - Macedonia
Eliminacje do Mistrzostw Europy



  Kolejny pierwszy mecz, tym razem reprezentacji Polski. We Wrocławiu. Natalka zaproponowała weekend u siebie, a ja nie umiałam nie skorzystać. Macedonia to nie przeciwnik z górnej półki, ale mecz Słowenii z Łotwą był naprawdę wyrównany i obejrzałyśmy pięć setów w nim. Wtedy Słoweńska reprezentacja nie była jeszcze moją miłością. Wtedy nie sądziłam, że będę śledzić spotkania innej kadry, niż polskiej, a jednak.  Przy okazji zrobiłam sobie kilka zdjęć ze Słoweńcami, które nadal bardzo uwielbiam, jak choćby to z Mitją Gasparinim. Zawsze gdy jestem na hali stulecia pada, więc nigdy nie miałam okazji iść zobaczyć pergoli, to jakieś fatum, że nigdy, ale to nigdy nie mogę tam dotrzeć. Może jeszcze się uda?


17 maja 2015 r.
Poznań
Lech Poznań - Jagiellonia Białystok

31 maja 2015 r. 
Poznań
Lech Poznań - Pogoń Szczecin


~~~

 Na meczu z Jagą i Pogonią po prostu byłam. Odbyły się. Nie potrafię sobie przypomnieć, by działo się wtedy coś szczególnego. Być może to był ten czas, gdy miałam praktyki, zamiast zajęć w szkole, dlatego jednego roku w jednym miesiącu na meczu byłam dwa razy? To bardzo prawdopodobne.

15 maja 2016 r.
Poznań
Lech Poznań - Ruch Chorzów

To chyba jedyny mecz, na który pojechałam sama. Miałam jechać z Gosią, ale ta skręciła kostkę przed weekendem. Ja jednak byłam zdeterminowana, by jechać. Ostatni mecz ulubionego piłkarza, Krzysztofa Kotorowskiego, który sprawił, że zaczęłam oglądać mecze Lecha i miałabym tam nie pojechać? Nie brałam tej opcji pod uwagę. Na ten mecz cały Kocioł znalazł się na dolnym piętrze. W oczach pojawiły się gdzieś tam łzy, bo zdałam sobie sprawę, że jakiś mój piłkarski okres się skończył. Zostawiłam też wtedy chorego psa z rodzicami, którzy wręcz sami wypchnęli mnie z domu, bo całe 2 tygodnie opiekowałam się nim. Martwiłam się wtedy. Był z nami jeszcze tylko dwa tygodnie i czasami żałowałam, że nie zostałam wtedy z nim. Nadal są dni, gdy za nim tęsknie i chciałabym, by znów był obok....

 

21 maja 2017 r.
Poznań 
Lech Poznań - Lechia Gdańsk

Ten opis też znalazł się w podsumowaniu roku 2017, więc standardowo  już odsyłam tutaj.

  W tym roku byłam tylko na piłce ręcznej. Jedyny mecz Lecha, który mi terminowo pasował, był z Legią, a nie chciałam jednak wydawać tylu pieniędzy na mecz, w którym jak później się okazywało, to zespół z Warszawy walczył o Mistrzostwo, a nie my. Sezon siatkarski się skończył, rozpoczęła się reprezentacja, z którą widzę się już 2 i 3 czerwca w Łodzi. To chyba nadchodzi ten czas, gdy pora dać odpocząć mojemu portfelowi.

piątek, 4 maja 2018

Wspomnieniami pisane, czyli meczowe wyjazdy w kwietniu

12 kwietnia 2015 r.
Poznań
Lech Poznań - Korona Kielce

Zdjęcie podglądowe, niestety nie jestem w stanie znaleźć zdjęcia z tego konkretnego meczu 😟

   Był to drugi mój mecz Lecha, taki, o którym było wiadomo, że na niego jadę. Kocioł był wtedy zamknięty, więc wylądowałyśmy na trybunie numer 4, z Lidką usiadłyśmy w innym miejscu, niż brałyśmy bilety i końcem końców wyszło na to, że zupełnie przypadkowo odkryłyśmy tak świetnie miejsca, że teraz, jeśli tylko wybieramy się na trybunę numer 4, to zawsze tam wracamy.

24 kwietnia 2015 r.
Jastrzębie-Zdrój
Jastrzębski Węgiel - PGE Skra Bełchatów



Jechałam na ten z myślą, że rywalizacja do Jastrzębia wróci, chociaż pierwszy mecz zakończył się porażką Jastrzębian. Ludzie mi nie wierzyli. Wszyscy byli przekonani, że to się nie uda. Moje zdjęcie z Winiarskim się nie udało, jak zwykle mi się nie udało, przyzwyczajałam się wtedy, że to się nigdy nie uda.  I choć JW przegrało, to ja powiedziałam, że rywalizacja do Jastrzębia wróci. To był jeden z wyjazdów, gdy przyjechałam dzień przed meczem. Pierwszego dnia nocowałam u Rox, drugiego u Domy. A w pociągu w drodze do Katowic, w piątek zatwierdziłam swój wyjazd ze szkoły na mecz do Bełchatowa.

29 kwietnia 2015 r. 
Bełchatów
PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel



  Nie ma nic dziwniejszego, niż podróż autokarem z ludźmi, którzy kibicują Skrze, a Ty jako jedyna Jastrzębskiemu Węglowi.  I znów mówiłam, że rywalizacja wróci do Jastrzębia, znów nikt nie wierzył. Wszyscy przygotowali się na to, że obejrzą dekorację brązowych medalistów. Wytrzymałam wśród moich ludzi jednego seta, co wyglądało komicznie - oni się cieszyli, ja nie nie. Ja podskakiwałam na siedzeniu z radości, oni się denerwowali. W połowie seta rwało mnie do klubu kibica JW, a po pierwszym secie jak powiedziałam, że chyba tam pójdę, to mało mnie nie wygonili sami, bylebym zniknęła.  
  I to był najlepszy wybór z możliwych. Świetnie się bawiłam. I byłam dumna z siebie, bo hej, kto mówił, że JW się podniesie po dwóch porażkach?
  Machałam wtedy szalikiem i wołałam zawodników Jastrzębia, dzięki czemu wróciłam ze zdjęciem z Mateuszem Malinowskim, który podszedł tylko do mnie i od razu odszedł. Alen Pajenk też od razu podszedł, ale on akurat zrobił sobie z kimś jeszcze zdjęcie. Zibi Bartman poszedł udzielać wywiadu, przyszedłby później, ale my musiałyśmy wracać, a i tak standardowo spóźniłam się na zbiórkę.


 2-3 kwietnia 2016 r.
Kalisz
Turniej Finałowy Pucharu Polski
 Chemik Police, ATOM Trefl Sopot, Budowlani Łódź, Muszyna


   Nie mogłabym przegapić okazji turnieju siatkarskiego tak blisko mnie, więc w oba dni pojawiłam się w Kaliskiej Arenie z Natalką, Grzesiem i Anną. To były intensywne dwa dni, pełne dobrego humoru, meczów i uśmiechów. Nie mogłam sobie odpuścić trzymania Pucharu, spędzenia meczu z Klubem Kibica Atomu i zdjęcia z sympatyczną panią Kasią z marketingu. Miło jest zamienić kilka słów z osobą, która pomagała zdobyć autografy siatkarek z Sopotu. Finał wygrał Chemik, co w tamtym czasie nikogo nie dziwiło. 

 23 kwietnia 2016 r.
Jastrzębie Zdrój
Jastrzębski Węgiel - AZS Politechnika Warszawska



   To był jeden z tych wyjazdów, z których wróciłam z dość śmiesznym zdjęciem z siatkarzem, o kilka osób większą liczbą obserwujących na istagramie i uśmiechem na ustach, chociaż wynik zdecydowanie mi się nie podobał. Myślałam, że zobaczę ostatni mecz chłopaków w sezonie, ale nie, JW przegrało, więc nie zobaczyłam ostatniego meczu, bo grali kolejnego dnia, a ja wracałam do domu.  



  A w tym roku? Była i piłka nożna i piłka ręczna x2 i piłka siatkowa.  

  Mech Lecha z Gosią, gdzie właściwie decyzję podjęłam dzień wcześniej. Zwycięstwo, brak widoku wszystkich bramek. I szybki powrót na dworzec, by zdążyć na pociąg. 

  Dwumecz o dziką kartę do ćwierćfinału z Lubinem, pogrom w meczu rewanżowym, kawałek pizzy od zawodnika Zagłębia, uśmiechy i mała iskierka nadziei, że jednak zostanie w Polsce.

  Przegrany baraż siatkarek z Kalisza o Ligę Siatkówki Kobiet. Mówi się jednak o wykupieniu licencji od jednego z klubów, które zaczęły mówić o rezygnacji z najwyżej ligi rozgrywkowej.

piątek, 30 marca 2018

Wspomnieniami pisane, czyli meczowe wyjazdy w marcu

   Marzec też nie okazał się miesiącem, gdzie jest jakaś spektakularna ilość wyjazdów. Zaledwie cztery na cztery lata, z czego dwa w poprzednim roku. Mam nadzieję, że dotrwam do końca roku z blogiem i z wspomnieniami każdego miesiąca, to zobaczę w którym miesiącu miałam najwięcej pomysłów na wyjazdy. 

7 marca 2014 r.
Jastrzębie Zdrój 
Jastrzębski Węgiel - Czarni Radom

To był pierwszy wyjazd do Jastrzębia-Zdroju na mecz. Wszystkie zespoły grały swoje mecze w weekendy, tylko oczywiście nie Jastrzębski Węgiel. Pierwszy mecz był w czwartek, drugi w piątek i to właśnie na nim się pojawiłam. Ale na początku byłam zła, bo już przekonałam mamę, żeby mnie puściła do Roksany na ten mecz. I taka zrezygnowana powiedziałam jej, że mecz jest w piątek, a ona... i tak pozwoliła. Dodatkowy dzień wolny od szkoły? Brzmi super. Jeśli się nie mylę, bo było to jednak cztery lata temu, to mecz zakończył się wynikiem trzy do jednego dla pomarańczowych. Zawodnikiem zespołu z Radomia był wtedy Wytze Kooistra, który doznał kontuzji. Po meczu pobiegałam trochę między trzema wyjściami z hali, by mieć zdjęcia z siatkarzami JW. Bo skoro tyle czasu czekałam, by jechać na mecz, to jednak chciałam z fajną pamiątką wrócić. Przykładowo do dzisiaj uwielbiam moje zdjęcie z Robem Bontje z tamtego wyjazdu. I z Damianem Wojtaszkiem!


18 marca 2015 r.
Poznań
Lech Poznań - Znicz Pruszków (mecz Pucharu Polski)
Zdjęcie z któregoś z innych wyjazdów.
Rekolekcje, czyli wolne w środku tygodnia. Idealny czas, by wybrać się na mecz Lecha w środku tygodnia. Nic nie powinno stać na przeszkodzie, by na mecz się wybrać, prawda? Nie przewidziałam jednak, że tego samego dnia zagramy finał rejonu w siatkówkę. Nie miałam ochoty na siatkówkę jechać. Ale nie miałam wyjścia. Jakoś rzutem na taśmę zdążyłam na pociąg do Poznania i z Lidką byłam na meczu. 

 12 marca 2017 r.
Łódź
Budowlani Łódź - Chemik Police


19 marca 2017 r. 
Poznań
Lech Poznań - Górnik Łęczna

Powyższe dwa krótkie opisy znajdują się w wspomnieniu 2017 roku TUTAJ.

  A jak wyglądał marzec w tym roku? Piłka ręczna, piłka ręczna, piłka ręczna i dla odmiany... piłka ręczna!  Wszystko to mogliście przeczytać w poprzednich wpisach. Jak myślę o tym, że został jeden/dwa mecze piłki ręcznej ligowej w Kaliszu, to trochę mi smutno, bo czas od września minął zbyt szybko. Pocieszająca jest myśl, że w maju mamy tutaj finał Pucharu Polski Kobiet i Mężczyzn, a później mecz reprezentacji w czerwcu. Lipiec będzie smutniejszy, bo wtedy nic nie będzie się działo, a kolejne mecze szykują się dopiero przed sezonem w sierpniu. Na dłuższy wpis podsumowujący moje mecze piłki ręcznej w tym sezonie przyjdzie jeszcze czas, obiecuję. 

   Planów było jednak więcej. 21 marca miała być piłka ręczna po raz piąty, jednak na dwa dni przed meczem pochorowałam się, co wykluczyło próby wyjazdu na mecz. W sobotę, 24 marca kaliskie siatkarki walczyły w półfinale 1 ligi, ale jako, że nadal byłam chora, nie mogłam się wybrać na mecz, chociaż był taki plan. Miesiąc więc meczowo zapowiadał się całkiem ciekawie, ale plany zostały zweryfikowane. Była też możliwość wyjazdu na mecz MKSu do Legionowa, ale z racji, że mecz odbywa się w wielką sobotę, to darowałam sobie kombinowanie, poza tym ciągle jestem chora, nie pytajcie.
  Zaplanowałam jednak także kolejne sportowe weekendy w tym roku. Bilety na siatkarską Ligę Narodów w Łodzi na mecz Polska - Chiny oraz Niemcy - Francja są już w moim posiadaniu, więc 2-3 czerwca będę w Łodzi. Z kolei kolejne bilety na finał Pucharu Polski kobiet 12 maja i finał Pucharu Polski mężczyzn na 13 maja właśnie opłaciłam, więc jedyne, na co mogę narzekać, to na stan mojego konta. W najbliższym czasie czeka mnie jeszcze jeden zakup biletów, chociaż mam nadzieję, że pojawią się one przynajmniej za miesiąc.