12 kwietnia 2015 r.
Poznań
Lech Poznań - Korona Kielce
Był to drugi mój mecz Lecha, taki, o którym było wiadomo, że na niego jadę. Kocioł był wtedy zamknięty, więc wylądowałyśmy na trybunie numer 4, z Lidką usiadłyśmy w innym miejscu, niż brałyśmy bilety i końcem końców wyszło na to, że zupełnie przypadkowo odkryłyśmy tak świetnie miejsca, że teraz, jeśli tylko wybieramy się na trybunę numer 4, to zawsze tam wracamy.
![]() | |
| Zdjęcie podglądowe, niestety nie jestem w stanie znaleźć | zdjęcia z tego konkretnego meczu 😟 |
Był to drugi mój mecz Lecha, taki, o którym było wiadomo, że na niego jadę. Kocioł był wtedy zamknięty, więc wylądowałyśmy na trybunie numer 4, z Lidką usiadłyśmy w innym miejscu, niż brałyśmy bilety i końcem końców wyszło na to, że zupełnie przypadkowo odkryłyśmy tak świetnie miejsca, że teraz, jeśli tylko wybieramy się na trybunę numer 4, to zawsze tam wracamy.
24 kwietnia 2015 r.
Jastrzębie-Zdrój
Jastrzębski Węgiel - PGE Skra Bełchatów
Jechałam na ten z myślą, że rywalizacja do Jastrzębia wróci, chociaż pierwszy mecz zakończył się porażką Jastrzębian. Ludzie mi nie wierzyli. Wszyscy byli przekonani, że to się nie uda. Moje zdjęcie z Winiarskim się nie udało, jak zwykle mi się nie udało, przyzwyczajałam się wtedy, że to się nigdy nie uda. I choć JW przegrało, to ja powiedziałam, że rywalizacja do Jastrzębia wróci. To był jeden z wyjazdów, gdy przyjechałam dzień przed meczem. Pierwszego dnia nocowałam u Rox, drugiego u Domy. A w pociągu w drodze do Katowic, w piątek zatwierdziłam swój wyjazd ze szkoły na mecz do Bełchatowa.
29 kwietnia 2015 r.
Bełchatów
PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel
Nie ma nic dziwniejszego, niż podróż autokarem z ludźmi, którzy kibicują Skrze, a Ty jako jedyna Jastrzębskiemu Węglowi. I znów mówiłam, że rywalizacja wróci do Jastrzębia, znów nikt nie wierzył. Wszyscy przygotowali się na to, że obejrzą dekorację brązowych medalistów. Wytrzymałam wśród moich ludzi jednego seta, co wyglądało komicznie - oni się cieszyli, ja nie nie. Ja podskakiwałam na siedzeniu z radości, oni się denerwowali. W połowie seta rwało mnie do klubu kibica JW, a po pierwszym secie jak powiedziałam, że chyba tam pójdę, to mało mnie nie wygonili sami, bylebym zniknęła.
I to był najlepszy wybór z możliwych. Świetnie się bawiłam. I byłam dumna z siebie, bo hej, kto mówił, że JW się podniesie po dwóch porażkach?
Machałam wtedy szalikiem i wołałam zawodników Jastrzębia, dzięki czemu wróciłam ze zdjęciem z Mateuszem Malinowskim, który podszedł tylko do mnie i od razu odszedł. Alen Pajenk też od razu podszedł, ale on akurat zrobił sobie z kimś jeszcze zdjęcie. Zibi Bartman poszedł udzielać wywiadu, przyszedłby później, ale my musiałyśmy wracać, a i tak standardowo spóźniłam się na zbiórkę.
2-3 kwietnia 2016 r.
Kalisz
Turniej Finałowy Pucharu Polski
Nie mogłabym przegapić okazji turnieju siatkarskiego tak blisko mnie, więc w oba dni pojawiłam się w Kaliskiej Arenie z Natalką, Grzesiem i Anną. To były intensywne dwa dni, pełne dobrego humoru, meczów i uśmiechów. Nie mogłam sobie odpuścić trzymania Pucharu, spędzenia meczu z Klubem Kibica Atomu i zdjęcia z sympatyczną panią Kasią z marketingu. Miło jest zamienić kilka słów z osobą, która pomagała zdobyć autografy siatkarek z Sopotu. Finał wygrał Chemik, co w tamtym czasie nikogo nie dziwiło.
23 kwietnia 2016 r.
Jastrzębie Zdrój
Jastrzębski Węgiel - AZS Politechnika Warszawska
To był jeden z tych wyjazdów, z których wróciłam z dość śmiesznym zdjęciem z siatkarzem, o kilka osób większą liczbą obserwujących na istagramie i uśmiechem na ustach, chociaż wynik zdecydowanie mi się nie podobał. Myślałam, że zobaczę ostatni mecz chłopaków w sezonie, ale nie, JW przegrało, więc nie zobaczyłam ostatniego meczu, bo grali kolejnego dnia, a ja wracałam do domu.
A w tym roku? Była i piłka nożna i piłka ręczna x2 i piłka siatkowa.
Mech Lecha z Gosią, gdzie właściwie decyzję podjęłam dzień wcześniej. Zwycięstwo, brak widoku wszystkich bramek. I szybki powrót na dworzec, by zdążyć na pociąg.
Dwumecz o dziką kartę do ćwierćfinału z Lubinem, pogrom w meczu rewanżowym, kawałek pizzy od zawodnika Zagłębia, uśmiechy i mała iskierka nadziei, że jednak zostanie w Polsce.
Przegrany baraż siatkarek z Kalisza o Ligę Siatkówki Kobiet. Mówi się jednak o wykupieniu licencji od jednego z klubów, które zaczęły mówić o rezygnacji z najwyżej ligi rozgrywkowej.
A w tym roku? Była i piłka nożna i piłka ręczna x2 i piłka siatkowa.
Mech Lecha z Gosią, gdzie właściwie decyzję podjęłam dzień wcześniej. Zwycięstwo, brak widoku wszystkich bramek. I szybki powrót na dworzec, by zdążyć na pociąg.
Dwumecz o dziką kartę do ćwierćfinału z Lubinem, pogrom w meczu rewanżowym, kawałek pizzy od zawodnika Zagłębia, uśmiechy i mała iskierka nadziei, że jednak zostanie w Polsce.
Przegrany baraż siatkarek z Kalisza o Ligę Siatkówki Kobiet. Mówi się jednak o wykupieniu licencji od jednego z klubów, które zaczęły mówić o rezygnacji z najwyżej ligi rozgrywkowej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz