środa, 28 lutego 2018

Wspomieniami pisane, czyli meczowe wyjazdy w lutym

    Luty to zdecydowanie nie jest mój miesiąc na wyjazdy meczowe, co zobaczycie poniżej. Znalazłam zaledwie dwa na liście 76 meczowych wyjazdów. Nie wiem z resztą, czy to na pewno już w miarę rozgarnięta lista. Okazało się, że nie wszystkie wyjazdy tam były. Próbowałam przypomnieć sobie, gdzie byłam, odnaleźć dokładnie daty meczów. Jeśli ktoś chce taką listę mieć, to zdecydowanie polecam jednak robienie takiej na bieżąco. Bo gdy wymyślicie sobie coś takiego po ponad trzech latach wyjazdów, to nie zawsze będziecie pamiętać kiedy to było. W internecie na szczęście nic nie ginie, więc wszystko udało się jak na razie odnaleźć.


16 lutego 2013 r.
Wronki 
Lech Poznań - Pogoń Szczecin



Pamiętam, że było strasznie zimno. Że myślałam, że zamarznę. Czy ja oszalałam wtedy? Nie wiem. Dziś pewnie byłabym zbyt leniwa, by tam czekać. Wtedy jednak do Wronek pojechałam. Choć.. miałam być w Poznaniu.  Przechodziłam wtedy w drodze na stadion obok jakiegoś więzienia. I co jeszcze pamiętam? Wróciłam jednak z kilkoma zdjęciami z piłkarzami. Z tamtego okresu mam w sumie tych zdjęć sporo. Wtedy nie jeździłam na mecze, więc miałam zdjęcia z piłkarzami. Teraz pojawiam się na meczach, więc... nie mam zdjęć z piłkarzami. Może to i dobrze? 

7 lutego 2015 r.
Jastrzębie Zdrój
Jastrzębski Węgiel - Transfer Bydgoszcz


   Był to pierwszy mecz dwóch drużyn, które lubię, na który pojechałam. Nie wiedziałam, czego się spodziewać. Gdzieś tam myślałam, że serce mi się złamię, a właściwie wcale tak nie było. Czasami ręce klaskały owszem, gdy zdobywał punkt Jastrzębie, ale po całkiem fajnej akcji również ze strony Bydgoszczy, by za chwilę było odwrotnie. Ale jednak to za pomarańczowymi byłam. To chyba jeden z niewielu meczów, z których pamiętam wynik, który był korzystny dla Jastrzębia, trzy do zera. Ale mimo wyniku, wcale nie była to dominacja jednego zespołu.
   Był to sezon, gdy w Transferze grał Konstantin Cupković i Jakub Jarosz. Czekałam pod halą na siatkarzy, było kilka dziewczyn. Cóż, nie muszę mówić, że czekały tylko za tymi dwoma zawodnikami? Nie zrobić sobie zdjęcia z Dawidem Murkiem? Może tylko ja nie potrafiłam przepuścić takiej okazji? Z tamtego wyjazdu nie mam zdjęcia tylko z jednym z siatkarzy z Bydgoszczy, ponieważ... wyszedł pierwszy, minął te dziewczyny, a ja nim się zorientowałam, że to był on, już było po wszystkim.  Reszcie zespołu nie dałam jednak uciec. 

    Powyżej moje lepsze zdjęcie z Nikodemem Wolańskim z tamtego wyjazdu. To spod hali zdecydowanie nie nadaję się do publikacji.