Ostatnim razem udało mi się dodać wpis zaraz po meczu. Teraz pewnie byłoby podobnie, gdybym nie stwierdziła, że to co przygotowałam sobie przed meczem, nie wygląda jak artykuł, a przecież nie tak miały wyglądać wpisy tutaj, więc całość zniknęła i zaczęłam od nowa. A w między czasie próbowałam napisać moją aplikację okienkową będącą kalkulatorem, nauczyć się na systemy wbudowane, na kolokwium z programowania obiektowego i tak oto ciągle odwlekałam napisanie i dodanie tutaj nowego wspomnienia meczowego.
Wyjazd zaczął się od punktualnego wyjazdu autobusu, który na miejscu znów był przed czasem, tym razem o 10:45, powoli zacznę myśleć, że ten rozkład jest zły, gdy wskazuje, że w Kaliszu autobus ma być o 11:00. Odebrałam wywołane zdjęcia z Empiku, wstąpiłam po wodę do sklepu i ruszyłam na halę. Ledwie opuściłam galerię, to od razu przede mną pokazał się autokar zespołu z Piotrkowa Trybunalskiego. Nie ma to jak dobrze rozpocząć spacer na halę. Mecz co prawda rozpoczynał się o 13:00, jednak od 11:30 wpuszczają na halę. Nasz sektor jest mały, a ja nadal nie mam stałego miejsca, co mecz właściwie siedzę, a raczej stoję gdzie indziej. Zrobiło się nagle dziś tłoczno, ludzie pozajmowali miejsca innym, bo Ci przyszli o wiele później, niż zazwyczaj. Poza tym przybycie na halę wcześniej miało też swój cel - planowałam się uczyć na systemy wbudowane. I się uczyłam, przez 10 minut może,ale uwiecznione zostało.
Wyjazd zaczął się od punktualnego wyjazdu autobusu, który na miejscu znów był przed czasem, tym razem o 10:45, powoli zacznę myśleć, że ten rozkład jest zły, gdy wskazuje, że w Kaliszu autobus ma być o 11:00. Odebrałam wywołane zdjęcia z Empiku, wstąpiłam po wodę do sklepu i ruszyłam na halę. Ledwie opuściłam galerię, to od razu przede mną pokazał się autokar zespołu z Piotrkowa Trybunalskiego. Nie ma to jak dobrze rozpocząć spacer na halę. Mecz co prawda rozpoczynał się o 13:00, jednak od 11:30 wpuszczają na halę. Nasz sektor jest mały, a ja nadal nie mam stałego miejsca, co mecz właściwie siedzę, a raczej stoję gdzie indziej. Zrobiło się nagle dziś tłoczno, ludzie pozajmowali miejsca innym, bo Ci przyszli o wiele później, niż zazwyczaj. Poza tym przybycie na halę wcześniej miało też swój cel - planowałam się uczyć na systemy wbudowane. I się uczyłam, przez 10 minut może,ale uwiecznione zostało.
Czwarte i siódme miejsce dzieliły zaledwie dwa punkty. Wszystko wskazywało, że będzie to ciekawe spotkanie. I takie było, a kto nie widział, może żałować. Bo jak wspominałam poprzednio, albo jeszcze wcześniej, i mecz z Zagłębiem i Piotrkowianinem był transmitowany. Bramkarz gości zaliczył świetny początek, kolejno trzy obronione karne, każdy innego zawodnika. Sędzia nie szczędził kar dwuminutowych, na meczu miałam wrażenie, że było ich więcej, ale teraz na spokojnie widzę, że my mieliśmy ich pięć, a przeciwnicy cztery. Jak zwykle wyszłam z hali nie pamiętając wyniku, a ten był istnie siatkarski, 25 do 22. W końcówce bronił mój ulubiony zawodnik ENERGI, Łukasz Zakreta, który strzegł kaliskiej bramki od stanu 22 do 21 i pozwolił wrzucić Piotrkowianinowi tylko jedną bramkę.
Cztery punkty zostały w Kaliszu, co skutkuje tym, że z 7 miejsca w grupie pomarańczowej MKS awansował na 4. W zestawieniu ogólnym jest na ósmym miejscu. Po meczu humor był więc dobry, a ja prawie popłakałam się ze śmiechu przez Paulo. Nie mam pojęcia, w ilu językach rozmawiał, jak próbował udawać, że nic nie rozumie, ale ja naprawdę miałam już łzy w oczach. Przed meczem odebrałam zdjęcia, a wśród nich znalazły się trzy zdjęcia z piłkarzami Kalisza, więc skoro już tyle czasu miałam, to postanowiłam,że od razu wezmę na nich autografy. Nie wiadomo, kiedy znów będę mogła po meczu zostać dłużej. A w ostatnim czasie zbieram autografy tylko na wspólnych zdjęciach ze sportowcami.
Zaliczenia na studiach nadal trwają, więc mecz wyjazdowy w Elblągu ominę, a jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, 10 lutego pojawię się w Kaliszu na meczu z Wybrzeżem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz