Powinnam myśleć poważnie o tym blogu, więc patrząc na adres bloga, który tak naprawdę był troszkę przypadkowy, nie wiedziałam co wymyślić, a nie chciałam umieszczać w nim imienia, wybrałam wspomieniami-pisane. Początkowo był plan tylko na takie ogólne, pisane na bieżąco wspomnienia z meczów. Ale czemu by nie pójść z tymi wspomnieniami w bardziej odległe czasy? No może nie takie odległe, bo sięgające początkiem co najwyżej 2013 roku. Co miesiąc postaram się dodawać więc opis moich podróży z poprzednich lat. Postaram się to robić ostatniego dnia każdego miesiąca, ale teraz, styczniowy wpis dodam spóźniony. Nie mogę obiecać, że coś z tego wyjdzie, ale przynajmniej spróbuję. Pisanie tutaj traktuję jak dobrą zabawę, w większości piszę dla siebie, bo jednak nie chce póki co promować bloga, a pewnie nawet nigdy nie udostępnię adresu większej ilości osób.
Na pierwsze wspomnienie tego wpisu, mój pierwszy mecz siatkówki mężczyzn na żywo.
23 stycznia, 2013 rok.
Łódź
Skra Bełchatów - Arkas Izmir
Był to jeszcze czas, gdy trener mojego miejscowego zespołu robił wyjazdy na mecze. Pamiętam, jak wtedy odliczałam dni do meczu. Bo.. Michał Winiarski. Gdzieś na dysku jeszcze chyba zalega pamiętnik meczowy, który wtedy pisałam. Doznał jakieś kontuzji krótko mecz meczem z Izmirem, a mi cała radość z okazji do wyjazdu na mecz odeszła. Końcem końców Winiarski zagrał, a ja obejrzałam z trybun pięciosetowy pojedynek oraz złotego seta. Nie ma nic piękniejszego, niż oglądanie swojego idola. Dodam, że zaczęłam siatkówkę oglądać w 2006 roku, także do pierwszego meczu, który obejrzałam z trybun Michała, czekałam rocznikowo 7 lat. Nie mówiąc już o zdjęciu, które zrobiłam sobie dopiero w tym roku. Skra z tego co pamiętam odpadła, a była możliwość w następnej rundzie na polsko-polski pojedynek, ponieważ drabinka łączyła się z Zaksą. Nie wyszło. Wracaliśmy więc autobusem w średnich humorach. Mi to chyba jednak nie przeszkadzało. A pomyśleć, że straciłam ochotę na wyjazd przez tą kontuzję. Dobrze, że chęć zobaczenia w końcu na żywo meczu siatkówki wygrała.
Kupiłam wtedy jakąś koszulkę Skry, której na szczęście dziś nie mam. Chyba siatkówka wtedy za bardzo mi weszła, bo jak w koszulce Skry? No cóż, dziś się z tego śmieje.
Jeszcze miłym wspomnieniem jest, gdy w radiu powiedziano, że właśnie minęła północ, to jeden z chłopaków z autobusu złożył mi życzenia, bo wiedział, że 24 stycznia obchodzę urodziny.
18 stycznia 2014 rok,
Jarocin
Lech Poznań - Lechia Gdańsk
To nie był legalny wyjazd. Rodzice myśleli, że umówiłam się z Lidką. No, i byłam, to prawda, tylko w Jarocinie na sparingu przed sezonem. Moi rodzice nie są fanami sportu, zwłaszcza piłki nożnej. Nie było najcieplej, nie była to najlepsza pora na 90 minut marznięcia. Ale przegapić sparing tak blisko? Byłoby szkoda, zdecydowanie. Wyniku nie pamiętam, jak jestem na meczu, to jak jakiś czas później próbuję sobie przypomnieć jaki był wynik, to w głowie pustka. To był jeden z meczów, kiedy zdjęcia wychodziły całkiem nieźle, a że nie umiem ich robić, to wtedy byłam z siebie naprawdę dumna. Teraz też jestem!
To był pierwszy sparing Paulusa w barwach Lecha. Kurcze, tak jakoś mi się smutno zrobiło oglądając te zdjęcia. Pamiętam, jak wtedy machał rękami, ustawiał obronę, krzyczał. I jaki był później miły dla każdego, kto chciał autograf, czy zdjęcie. I gdy wszyscy mieli dłuższe rękawki, czy coś, to on tak jak widać na trzecim zdjęciu, krótki rękaw i spodenki. Widać, że z Finlandii.
W 2015 roku nigdzie w styczniu nie byłam. A przynajmniej nic nie ma w moim spisie wszystkich wyjazdów. Może o czymś zapomniałam? Na przykład tego sparingu Lecha tam nie wpisałam, przypomniało mi się, gdy wybierałam styczniowe mecze.
22 stycznia 2016 r.
Lubin
Cuprum Lubin - AZS Politechnika Warszawska
Miałam wtedy ferie. Dolny Śląsk nie ma ich niestety w tym samym czasie co Wielkopolska, ale i tak udało mi się chociaż na weekend umówić z Natalką. Z racji wolnego mogłam wyruszyć rano z domu, z dworca odebrała mnie jej mama, bo sama Natalka była w szkole. I wieczorem pojechałyśmy do Lubina. Standardowo, nie powiem wam, kto wygrał. Gdybym poszukała, to na pewno bym napisała. Zaczęło się od tego, że w internecie i na hali sprzedano bilety na te same miejsca. Przesiadłyśmy się więc wyżej. Zdjęcia nie wyszły, ale zdarza się, prawda? Staram się jednak, jeśli tylko mam, wrzucać chociaż jedno tutaj. Polubiłam halę w Lubinie, jest dość przyjemna, gdy się tam siedzi. I kibicuje i ogląda.
24 stycznia 2016 r.
Wrocław
Impel Wrocław - Chemik Police
Zawsze mówiłam,że fajnie byłoby spędzić któreś urodziny na meczu. Dwa lata temu się to udało. Na zakończenie mojego krótkiego weekendu u Natalki obejrzałyśmy mecz Impelek. Czasami obejrzę siatkówkę kobiet. Ale to nie jest koniecznie to, co lubię. Raz na jakiś czas? I to w dobrym towarzystwie? Jak najbardziej. Trzy sezony pod rząd, jeśli się nie mylę, byłam świadkiem meczów tych dwóch zespołów we Wrocławiu. I zawsze byłam na meczu z Natalką.Wynik? Hm... dobre pytanie.
7 stycznia 2017 r.
Jastrzębie Zdrój
Jastrzębski Węgiel - AZS Częstochowa
14 stycznia 2017 r.
Wrocław
Jastrzębski Węgiel - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Skra Bełchatów - Trefl Gdańsk
Krótkie opisy tych meczów znalazły się już w podsumowaniu minionego roku, więc nie będę tego opisywała jeszcze raz. Gdyby ktoś jednak nie czytał, zapraszam TUTAJ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz