piątek, 30 marca 2018

Wspomnieniami pisane, czyli meczowe wyjazdy w marcu

   Marzec też nie okazał się miesiącem, gdzie jest jakaś spektakularna ilość wyjazdów. Zaledwie cztery na cztery lata, z czego dwa w poprzednim roku. Mam nadzieję, że dotrwam do końca roku z blogiem i z wspomnieniami każdego miesiąca, to zobaczę w którym miesiącu miałam najwięcej pomysłów na wyjazdy. 

7 marca 2014 r.
Jastrzębie Zdrój 
Jastrzębski Węgiel - Czarni Radom

To był pierwszy wyjazd do Jastrzębia-Zdroju na mecz. Wszystkie zespoły grały swoje mecze w weekendy, tylko oczywiście nie Jastrzębski Węgiel. Pierwszy mecz był w czwartek, drugi w piątek i to właśnie na nim się pojawiłam. Ale na początku byłam zła, bo już przekonałam mamę, żeby mnie puściła do Roksany na ten mecz. I taka zrezygnowana powiedziałam jej, że mecz jest w piątek, a ona... i tak pozwoliła. Dodatkowy dzień wolny od szkoły? Brzmi super. Jeśli się nie mylę, bo było to jednak cztery lata temu, to mecz zakończył się wynikiem trzy do jednego dla pomarańczowych. Zawodnikiem zespołu z Radomia był wtedy Wytze Kooistra, który doznał kontuzji. Po meczu pobiegałam trochę między trzema wyjściami z hali, by mieć zdjęcia z siatkarzami JW. Bo skoro tyle czasu czekałam, by jechać na mecz, to jednak chciałam z fajną pamiątką wrócić. Przykładowo do dzisiaj uwielbiam moje zdjęcie z Robem Bontje z tamtego wyjazdu. I z Damianem Wojtaszkiem!


18 marca 2015 r.
Poznań
Lech Poznań - Znicz Pruszków (mecz Pucharu Polski)
Zdjęcie z któregoś z innych wyjazdów.
Rekolekcje, czyli wolne w środku tygodnia. Idealny czas, by wybrać się na mecz Lecha w środku tygodnia. Nic nie powinno stać na przeszkodzie, by na mecz się wybrać, prawda? Nie przewidziałam jednak, że tego samego dnia zagramy finał rejonu w siatkówkę. Nie miałam ochoty na siatkówkę jechać. Ale nie miałam wyjścia. Jakoś rzutem na taśmę zdążyłam na pociąg do Poznania i z Lidką byłam na meczu. 

 12 marca 2017 r.
Łódź
Budowlani Łódź - Chemik Police


19 marca 2017 r. 
Poznań
Lech Poznań - Górnik Łęczna

Powyższe dwa krótkie opisy znajdują się w wspomnieniu 2017 roku TUTAJ.

  A jak wyglądał marzec w tym roku? Piłka ręczna, piłka ręczna, piłka ręczna i dla odmiany... piłka ręczna!  Wszystko to mogliście przeczytać w poprzednich wpisach. Jak myślę o tym, że został jeden/dwa mecze piłki ręcznej ligowej w Kaliszu, to trochę mi smutno, bo czas od września minął zbyt szybko. Pocieszająca jest myśl, że w maju mamy tutaj finał Pucharu Polski Kobiet i Mężczyzn, a później mecz reprezentacji w czerwcu. Lipiec będzie smutniejszy, bo wtedy nic nie będzie się działo, a kolejne mecze szykują się dopiero przed sezonem w sierpniu. Na dłuższy wpis podsumowujący moje mecze piłki ręcznej w tym sezonie przyjdzie jeszcze czas, obiecuję. 

   Planów było jednak więcej. 21 marca miała być piłka ręczna po raz piąty, jednak na dwa dni przed meczem pochorowałam się, co wykluczyło próby wyjazdu na mecz. W sobotę, 24 marca kaliskie siatkarki walczyły w półfinale 1 ligi, ale jako, że nadal byłam chora, nie mogłam się wybrać na mecz, chociaż był taki plan. Miesiąc więc meczowo zapowiadał się całkiem ciekawie, ale plany zostały zweryfikowane. Była też możliwość wyjazdu na mecz MKSu do Legionowa, ale z racji, że mecz odbywa się w wielką sobotę, to darowałam sobie kombinowanie, poza tym ciągle jestem chora, nie pytajcie.
  Zaplanowałam jednak także kolejne sportowe weekendy w tym roku. Bilety na siatkarską Ligę Narodów w Łodzi na mecz Polska - Chiny oraz Niemcy - Francja są już w moim posiadaniu, więc 2-3 czerwca będę w Łodzi. Z kolei kolejne bilety na finał Pucharu Polski kobiet 12 maja i finał Pucharu Polski mężczyzn na 13 maja właśnie opłaciłam, więc jedyne, na co mogę narzekać, to na stan mojego konta. W najbliższym czasie czeka mnie jeszcze jeden zakup biletów, chociaż mam nadzieję, że pojawią się one przynajmniej za miesiąc. 


2 komentarze:

  1. Wiesz, że nie pamiętam tego meczu ze Zniczem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz zabrzmiał tak, że ja jeszcze raz sprawdziłam, czy oby na pewno nie pomyliłam przeciwnika xd

      Usuń